Zbyt mądry czy za głupi, by grać na giełdzie?

Początkujący traderzy mnie rozumieją paru istotnych rzeczy. Wielu z nich ignoruje fakt, że nawet handlując źle, można zarobić pieniądze, jednak tylko i wyłącznie przy sprzyjających warunkach na giełdzie. Można im to tłumaczyć godzinami, jednak rynek wkrótce odbiera swój prezent, pozostawiając nierozsądnego gracza ze stratą na koncie.

Czy twoim argumentem za otwarciem pozycji jest:

Mam złą wiadomość – uprawiasz zwykły hazard. Każdą podstawę decyzji rynkowej powinna stanowić solidna hipoteza zbudowana na historii ceny. Mimo to przyswojenie podstawowych zagadnień z analizy technicznej nie jest wystarczające, ponieważ każdy potrafi łączyć trzy punkty na wykresie, tworząc linię trendu. A jednak rynek jest dużo bardziej złożony.

Słynny efekt Dunninga-Krugera

Czasami spotykając gracza na giełdzie, można usłyszeć od niego zdanie:

Na giełdzie nie można zarobić! Przecież gdyby było to możliwe, to od dawna byłbym bogaty!

Niestety jest to najpopularniejsza opinia o rynkach finansowych, choć brak jej racjonalności. Co prawda bezproblemowe inwestycje na giełdzie można włożyć między bajki, ale nie oznacza to, że giełda nie może stać się narzędziem zarobku. Co mówi na to zjawisko Dunninga-Krugera?

Ludzie niekompetentni w danej dziedzinie mają skłonność do przeceniania swoich zdolności i na odwrót

Wspomniany wyżej błąd wynika właśnie z tego efektu.

Jeśli laik zapozna się z absolutnymi podstawami analizy technicznej, wpłaci na konto swoje pierwsze pieniądze z pominięciem dalszych etapów edukacji, to najprawdopodobniej je straci. Co więcej, uzna, że na temat giełdy wiedział już prawie wszystko, a został po prostu oszukany.

Jeśli chcesz być traderem, to pamiętaj, że lenistwo jest drogą do porażki. Ludzie leniwi mogą stać się jedynie dawcami kapitału, w przeciwieństwie do tych traktujących giełdę na poważnie.

Jako początkujący możesz spotkać się z radą o ustawianiu zlecenia stop jak najbliżej punktu otwarcia pozycji, w celu maksymalizacji możliwych zwrotów. Może to wydawać się rozsądnym posunięciem, jednak praktyka pokazuje, że ciasny stop loss staje się opcja niewiele lepszą, niż brak zabezpieczenia. Dostarczyciele płynności jak na przykład banki lub fundusze hedgingowe wiedzą, gdzie znajdują się zlecenia oczekujące i wykorzystują je, by otwierać lub zamykać swoje pozycje.

Możemy jednak minimalizować ryzyko takich manipulacji, ustawiając zlecenia stop w punktach, które w monecie przekroczenia przez cenę, sprawi, że wiarygodność naszej teorii przyszłych ruchów legnie w gruzach. Pozwoli to unikać często pojawiających się sytuacji, gdzie mimo poprawnie przewidywanego kierunku trendu szum rynkowy zamyka pozycję ze stratą.

O Autorze

  • Specjalista z zakresu rynków i giełdy. Interesuje się światem biznesu. W wolnym czasie zajmuje się amatorsko elektroniką.